przyjemności oszczędności -

Święta!!!

poniedziałek, 23 listopada 2009

Banalnie i bez zbędnego zakręcania zacznę - do tegorocznych świąt Bożego Narodzenia coraz mniej czasu! Co prawda w centrach handlowych świąteczny nastrój nastał już 2 listopada, ale tym akurat przejmowałabym się najmniej. Istotne jednak jest, i nie da się temu żaden sposób zaprzeczyć, że kurczy nam się czas na spokojne kupienie prezentów i - co jeszcze ważniejsze- na zaoszczedzenie na nie pieniędzy. Przyznaję bez bicia, że nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy na pokrycie świątecznych wydatków biorą kredyty gotówkowe (zazwyczaj bandycko oprocentowane). Wydaje mi się cokolwiek wypaczeniem idei świąt pomysł, aby wigilijny karp odbijał nam się finansowo, na przykład do czerwca, a nie daj bosze, do następnego grudnia!

Ale fakt faktem - ten przedświąteczny czas, to okres, w którym trudno zachować trzeźwe frugalistyczne podejście. Sama często jestem obezwładniana przez zewsząd płynące kolędy, reniferki i choinki - robi się tak błogo, miło i dobrze, że aż chce się wydawać...

Ale, żeby w związku z tym nie zbankrutować, kilka pomysłów:

1. Ustal limit wydatków - najlepiej ustal jaką kwotę jesteś w stanie przeznaczyć na święta, bez wkładania sobie finansowej pętli na szyję. Następnie podziel ją na pieniądze na prezenty, wyprawienie świąt (głównie wydatki spożywcze) i inne. Sprawdź, czy z niektórych wydatków możesz zrezygnować, bądź zastąpić je tańszym odpowiednikiem.

2.Zrób listę "prezentobiorców" - staraj się nie pominąć nikogo, na liście umieść nawet osoby, którym zwyczajowo darowujesz jedynie drobiazgi- one też się liczą!

3.Ustal limity wydatków na prezenty dla poszczególnych osób - najlepiej osoby na liście z punktu nr 2 pogrupować od tych, którym jedynie wyślemy kartkę (kartka, szczególnie elegancka, to też wydatek!) po te którym kupimy indywidualne i zarazem najdroższe prezenty. Zastanów się czy na prezenty dla niektórych osób nie możesz się złożyć z kimś innym. Zdecyduj z rodziną, jak ma to wyglądać w tym roku - czy każdy kupuje dla każdego, czy też zrzucacie się na jeden większy prezent dla poszczególnych członków rodziny.

4.Zdecyduj, gdzie kupisz poszczególne rzeczy i produkty - pamiętaj, że sklepy internetowe mają limity przyjęć zamówień, jeśli nie chcesz zdziwić się, że pieczołowicie wybrany prezent nie zdążył na Wigilię i w pośpiechu kupować byle czego tuż przed, zamów już teraz. Tak samo rzecz się ma z potrawami, które ewentualnie zamawiasz - zamów już teraz i przypomnij się przed świętami.

5. Zrób zakupy produktów spożywczych, które będą ci potrzebne, a które mogą dłużej postać - teraz bez pośpiechu i nerwów porównasz ceny i wybierzesz najlepiej.

No to odliczamy!

Frugalistka

środa, 17 grudnia 2008
... sam Pan Prezes dzisiaj życzy! :-) Taki to czas nastał, że określenie "Wigilia" nie odnosi się już jedynie do intymnych, rodzinnych chwil spędzanych z najbliższymi. Czasem jest to (szczerze znienawidzona przeze mnie) "Wigilia firmowa" czyli spęd wszystkich pracowników, którzy z lekko zażenowanymi minami starają się przetrwać przemówienie Samego Prezesa. Później już tylko mniej lub bardziej szczere życzenia, poczęstunek i można to mieć z głowy na rok...
Ale oprócz tego w niektórych firmach pojawia się PRAWDZIWY firmowy Gwiazdor (św.Mikołaj, Aniołek... - niepotrzebne skreślić :-)) w postaci... premii świątecznej. A ta potrafi przybierać różne formy. W miejscu pracy mojego Małżonka na przykład nie stosuje się żadnej finezji - żywa gotówka (fakt, niewielka) wpływa na konto do wydania, jak komu wygodnie. U mnie z kolei - w tym roku były paczki ze słodyczami - ale jedynie dla pociech pracowników, więc zapasy czekolady muszę tym razem uzupełnić sama. :-(  Kiedyś to bywało... (pardon bywały)- bony świąteczne... Osobiście jestem ich wielką zwolenniczką - wielokrotnie ratowały mi przedświąteczny budżet.
Jednak w ich przypadku są także ograniczenia - najczęściej można je wydać jedynie w określonych sklepach i mają swój termin ważności, po którym tracą swą wartość. No i tu pojawia się problem na co owe bony spożytkować -czy biegać po sklepie z kalkulatorem w ręku czy też pójść na żywioł?

Szkoły są różne:

1) uzupełnienie domowego budżetu/wydatków na święta - to podejście, które stosowałam sama. Polega na tym, że bony traktuje się jak dodatkową gotówkę w portfelu i wydaje na bieżące wydatki, w tym pokrywa się koszty wyprawienia świąt. Jedyny mankament tego rozwiązania to nominały bonów - jeśli są duże, wydanie ich w trakcie codziennych zakupów może być
utrudnione.

2) bony tylko na prezenty - zasadniczo w tym podejściu premię traktuje się jak swoisty "fundusz prezentowy" i finansuje z niego (oczywiście, w miarę możliwości) prezenty dla rodziny. Rozwiązanie to jest raczej realizowalne w hipermarketach lub innych sklepach w których można nabyć zróżnicowany asortyment.

3) prezent spraw sobie sam - skoro już nazwano to premią, to jest to coś ekstra, poza wszelkimi kalkulacjami i rachunkami - a prezent należy sprawić sobie i to najlepiej taki, na który własnych pieniędzy by się nie wydało. słowem - czysta przyjemność wydawania.

4) bon to premia dla domu  - a za premię należy kupić coś, co będzie praktyczne (np. buty, kurtkę, elementy wyposażenia mieszkania) i będzie dłużej służyć i, co za tym idzie, zaoszczędzić.  

Pomysłów jest multum. Bardzo ciekawa dyskusja na ten temat toczyła się na gazetowym forum "Oszczędzamy"
Może kogoś zainspiruje?


Frugalistka

poniedziałek, 15 grudnia 2008
Na początku chciałam napisać "przegląd prasy", ale szybko się zreflektowałam, że jeśli nawet gazeta, to wydanie internetowe, więc tak naprawdę właściwsze byłoby  "przegląd sieci", zatem dzisiaj (idąc trochę na łatwiznę :-)) parę pomysłów na zorganizowanie świąt bez ogłaszania bankructwa i rwania włosów z głowy czyli:

święta w Londynie
w skrócie:
- ustal limit wydatków - łatwo powiedzieć, trudniej zrobić..
-postaw na chałupnictwo - taaa... jasne, a jeśli ktoś jest totalnym beztalenciem?
- nie idź na łatwiznę - porównuj ceny;
- wybieraj prezenty praktyczne (ale bez przesady);
- wcześniej zaplanuj świąteczne posiłki;
- korzystaj z kuponów rabatowych;
- pamiętaj, że dobry prezent nie musi być drogi;
- przygotuj własnoręcznie dekoracje świąteczne - problem braku talentu pojawia się ponownie...
- podziel się kosztami przygotowania świąt - niech każdy ma w nie wkład, niekoniecznie finansowy;
- przeproś się z interetem, nie każdemu musisz wysyłać prawdziwe kartki - oj, ja to się "przeprosiłam" już bardzo dawno... :-))

i święta w Miami
tzn:
- ponownie - ustal limit wydatków;
- kupuj prezenty metodą "losową" - wypisz imiona wszystkich dorosłych w rodzinie, wrzuć do kapelusza i niech każdy wylosuje osobę do obdarowania, tak jak robiło się w szkole w czasie klasowych wigilii. Każdy zostanie obdarowany a odpadnie wymyślanie prezentów dla każdego z członków rodziny (o oszczędnościach finansowych nie wspomnę...)
- oszczędzaj na opakowaniu - czy aby na pewno musi być w gwiazdki?

Niby nic odkrywczego, o czym nie pisano by wcześniej, ale może akurat w takim zestawieniu do kogoś przemówi?
Zresztą i tak łatwiej powiedzieć (napisać) niż zrobić, o czym boleśnie przekonałam się na własnej skórze. Niby ustaliłam limit cenowy, a i tak okazywało się, że obok na półce leżał produkt, który pasował mi bardziej i był "tylko" 3, 5, 8 zł droższy... I tak miarka do miarki... Pomysł "losowania" w tym roku  w mojej  rodzinie nie był nawet dyskutowany. No i na okazjonalne opakowania też się nabrałam. :-(  Dobrze, że chociaż część zakupów zrobiłam przez internet  - wyszło taniej niż w księgarni. A co do opakowań, to moja przyjaciółka ma pełną szufladę różnorakich torebek prezentowych. Nie, żeby je jakoś namiętnie kupowała - po prostu zbiera te, w których dostaje prezenty. Podobnie robi ze wstążeczkami i temu podobnymi rzeczami. Może w tym roku też tak zrobię?

pozdrawiam

Frugalistka

p.s. może część pieniędzy uda mi się odzyskać na babskim pchlim targu, który organizuję (wreszcie!!!!) w piątek? Zobaczymy... :-)
niedziela, 14 grudnia 2008
Zaniedbałam trochę mojego bloga. Biję się w piersi. A to wszystko przez przedświąteczną gonitwę (muszę na coś zwalić...;-))) Może ktoś pomyśli, że to marna wymówka skoro do świąt pozostał jeszcze ponad tydzień. Ale nienawidzę robienia zakupów w tłumie. I do tego (nie wiem, może to jakiś odruch stadny jest, którego nie rozumiem...) w pracy wszyscy nagle stwierdzili, że miliard rzeczy, które normalnie ciągnęły się miesiącami, musi być zakończony teraz i zaraz. Bo przecież koniec roku za pasem! Tak jakby za datą 31 grudnia nie było już nic, tylko otchłań i koniec świata. :-)) Słowem - urwanie głowy, które sprawia, że jak już dotrę do domu to marzę jedynie o kąpieli i szybkiej ewakuacji w stronę kołderki i podusi. :-)
Ale wracając do zakupów - plan opracowałam, jak mi się wydawało, dobry. Rozpisałam wszystko jak należy, zrobiłam listę, pogrupowałam, co się dało kupiłam przez internet już 2 grudnia (oszczędność czasu, pieniędzy i nerwów), ale i tak po mnóstwo drobiazgów musiałam udać się do sklepów. I tutaj poniosłam porażkę.:-( I to sromotną. Na froncie zakupów świątecznych, przyznaję bez bicia, poległam. Dałam się nabrać na kolędy płynące z głośników, porozwieszane lampki, specjalne stoiska z mnóstwem "najbardziej niezbędnych świątecznych gadżetów" oraz to, że prezenty świąteczne muszą być obowiązkowo opakowane w papier w gwiazdki, choinki czy mikołajki, jakby ten w kwiatki, który mam w domu był gorszy. Pomimo całej wiedzy, odpowiedniego nastawienia i tym podobnego uzbrojenia - uległam specom od
marketingu... I jak widziałam po kupujących - nie tylko ja...
Coś jest takiego w świętach Bożego Narodzenia, że dajemy się uwieść tej magii, choćby była tylko z supermarketu?...

Frugalistka

P.S. Od całkowitej ruiny budżetu uratował mnie słoiczek na drobne, w którym uzbierałam prawie 200 zł. No ale teraz zbieranie muszę zacząć od początku...
czwartek, 04 grudnia 2008
Boże Narodzenie, jakby nie patrzeć zbliża się wielkimi krokami. Widać to nie tylko po wystawach sklepowych - te zresztą nie są zbyt dobrym wskaźnikiem, bo choinkami zazieleniły się już na początku listopada. Widać to za to zdecydowanie po tematyce rozmów pomiędzy moimi koleżankami w pracy. Bo o ile dotąd wachlarz tematyki obejmował wszystko od spraw służbowych, po rady
jak nauczyć psa załatwiania się poza domem, to teraz nasze pogaduszki robią się cokolwiek monotematyczne: "Kupiłaś już prezenty?", "U kogo spędzacie Wigilię", "Czy piernik to trzeba robić już teraz?..." Co, gdzie, jak, w jakiej kolejności...

Przygotowanie tak uroczystej świątecznej kolacji i zarządzanie firmą, według autorów artykułu  zamieszczonego ostatnimi czasy  nie różnią się zbytnio - w obu sytuacjach przydają się te same zasady. W obu chodzi o to, aby efekt finalny był znakomity, a przy tym odbyło się to sprawnie i przy jak najmniejszych stratach własnych. Choć w amerykańskiej wersji chodziło o święto dziękczynienia, myślę, że rady tam podane z powodzeniem można zastosować do organizacji świąt Bożego Narodzenia - zasady przecież pozostają te same.

1. Podobnie jak w przedsiębiorstwie - zacznij od wizji - jak chcesz, żeby wyglądały te święta. Czy będą tradycyjne czy awangardowe? Czy Wigilię spędzacie u rodziny czy też organizujecie u siebie? Kto przychodzi? itp. Pamiętaj, aby mierzyć siły na zamiary. Bądź kreatywna ale i rozsądna- czy aby potrzebujesz wszystkich 12 potraw, w jakiej ilości? Przed przystąpieniem do przygotowań warto zapytać rodziny czy aby tak samo wyobraża sobie świąteczną kolację - możesz być zaskoczona, jak wiele z rzeczy, które Ty uważasz za niezbędne (a raczej myślałaś, że oni będą uważali je za niezbędne) nie robi na rodzinie najmniejszego wrażenia i śmiało można je sobie odpuścić. Dostosuj dania i dekoracje do oczekiwań rodziny a nie do wyimaginowanego ideału w stylu Marthy Stewart.

2. Z kartką i długopisem w ręku zapisz, co Ci będzie potrzebne aby tą wizję urzeczywistnić - uwzględnij, to czym dysponujesz (np.sztuczna choinka, stroiki z zeszłego roku, ozdoby choinkowe) oraz to, co będzie wymagało zrobienia lub kupna (naturalna choinka, artykuły spożywcze, prezenty, ...)

3. Czas! - dbaj o swój czas - ustal harmonogram prac - podziel sprawy na takie, które możesz zrobić, 3-, 2- i tydzień przed świętami, a z którymi będzie
trzeba poczekać niemal do samego końca. Ustal ich kolejność, tak aby nie zniweczyć efektów poprzednich prac. Zapisz wszystko na dużej kartce z widocznymi datami końcowymi - łatwiej się będzie zorganizować. Poinformuj o tym rodzinę (wszystkich potencjalnie zaangażowanych) i powieś w widocznym miejscu w domu.

4. Deleguj! Deleguj! Deleguj! - przecież nie  musisz wszystkiego robić sama. Większość ze spraw, od sprzątania po przyrządzanie potraw, można z powodzeniem powierzyć innym. Przede wszystkim zorientuj się kto będzie obecny na uroczystości i jakiej pomocy możesz się od niego spodziewać (innych rzeczy będziesz wymagać od dzieci, a innych od cioci, która standardowo piecze ciasta, na każdą uroczystość) i śmiało o nią proś. Niech każdy gość (lub każda rodzina), która przyjdzie na uroczystość przyniesie jedną potrawę, zagoń dzieci i resztę domownków do sprzątania i ubierania choinki, a sama skup się na rzeczach, które robisz najlepiej.
Ważne: szczególnie w ostatnim dniu znajdź zajęcie dla każdego (niech to chociaż będzie wyjście z psem)! Z jednej strony będziesz mogła skupić się na najważniejszych sprawach a z drugiej - każdy poczuje się potrzebny, co bezwzględnie pozytywnie wpłynie na nastrój wigilijnej kolacji.

5.Zarządzaj - to Ty decydujesz. Skupiaj się na rzeczach najważniejszych, trzymaj planu i nie bój się mówić (uprzejmie!!) "nie" racjonalizatorskim pomysłom proponowanym przez rodzinę w ostatniej chwili - chyba, że okażą się genialne...


No i... zorganizowanych świąt!

Frugalistka
piątek, 21 listopada 2008
najpiękniejsze w całym roczku IDĄ ŚWIĘTA!!!
Czas pomyśleć o prezentach! (to tak dla zachowania rymu) ;-))

Ale tak serio, to dobrze by było przy okazji przy tym nie zwariować i nie zbankrutować.
Oto kilka pomysłów:
  1. zrób listę wszystkich osób, które chcesz obdarować - podziel ją na 3 części, w pierwszej wpisz najbliższych czyli osoby, na które prawdopodobnie wydasz najwięcej (a także bardzo będzie Ci zależeć aby prezenty były trafione), w drugiej - dalszą rodzinę, znajomych i ewentualnie współpracowników czyli osoby, dla których możesz kupić symboliczny prezent, a w trzeciej grupie umieść osoby, którym wyślesz życzenia  (tę grupę też podziel na 3: osoby, którym wyślesz tradycyjne kartki, osoby do których wyślesz kartki elektroniczne oraz te, do których zadzwonisz lub wyślesz sms-a);
  2. pomyśl, czy masz pomysł na prezent dla osób umieszczonych na liście - zapisz go obok, a kartkę zostaw w spokoju na 2-3. Niech pomysły się "odleżą", może przyjdzie Ci do głowy coś innego. Bądź kreatywny(a), i myśl nieszablonowo.
  3. zaplanuj swoje wydatki zanim pójdziesz na zakupy - ustal limit wydatków na poszczególne prezenty i twardo się tego trzymaj, a za świąteczne zakupy płać gotówką - łatwiej zapanujesz nad wydatkami; zastanów się, czy nie możesz się z kimś "zrzucić" na droższy prezent; cokolwiek oryginalnym ale bardzo dobrym na ciężkie czasy pomysłem jest umówienie się, że zamiast kupować prezenty dla wszystkich podzielicie się (wylosujecie?) i każdy kupi prezent jednej osobie.
  4. Pogrupuj prezenty - może większość będzie można kupić w jednym miejscu? Zaoszczędzisz na czasie, benzynie i opłatach za parking (bilecie komunikacji miejskiej).
  5. Korzystaj z kart lojalnościowych - może wykorzystać zgromadzone punkty właśnie w taki sposób? A nuż w katalogu nagród znajduje się prezent - marzenie?
  6. Korzystaj z porównywarek cenowych - szczególnie, jeśli kupujesz droższe prezenty. Sprawdź czy nie możesz ich kupić taniej w sklepie internetowym czy na portalu aukcyjnym.
  7. Rozmawiaj o prezentach z przyjaciółmi - wymieniajcie się pomysłami (można się zainspirować), a w przypadku, gdy chcecie kupić podobne prezenty - wybierzcie się razem. Będzie taniej chociażby ze względu na transport, ale także w przypadku okazji typu dwa w cenie jednego - można się wtedy podzielić.
  8. Ustal datę zakończenia kupowania prezentów - pozwoli to zapanować nad przedświąteczną gonitwą i pokusą przekładania z dnia na dzień.
Powodzenia na łowach!

Frugalistka

blogi