przyjemności oszczędności -
sobota, 14 lutego 2009
...bogate w uczucia, lekkie dla portfela. :-))
Walentynki to prawdziwy przemysł (i za zarazem przepis, jak wykreować coś z niczego) - już od paru tygodni sklepy prześcigają się w kartkach, czekoladkach, misiach, kubeczkach, kwiatuszkach... i innych gadżetach (obowiązkowo z serduszkiem!), które obowiązkowo należy sprezentować "swojej Walentynce". Obowiązkowo? A gdzie się podziały klasyczne romantyczne gesty? Może warto do nich wrócić? Tym bardziej, że w odróżnieniu od sklepowych będą tańsze ale o wiele więcej warte...

Oto niektóre z propozycji:

1. Napisz list miłosny - zadbaj o papier i charakter pisma (w ostateczności możesz posiłkować się ozdobną czcionką w pliku tekstowym)- wyraź pięknie swoje uczucia.

2. A może miłosny wiersz - nawet jeśli miałaby być to zwykła "częstochowszczyzna"...

3. Lub piosenka - jeśli masz talent, może Twoja twórczość stanie się ponadczasowym hitem?

4. Zamiast wychodzić, zostańcie w domu , obejrzyjcie wspólne zdjęcia, powspominajcie, może zafundujcie sobie wspólną kąpiel przy świecach?..

5. No i na koniec, hmm...  najpopularniejsza walentynkowa aktywność jest przecież za darmo... :-))

Pełni uczuć!

Frugalistka
czwartek, 12 lutego 2009
...dla Twojego portfela czyli sprawy i rzeczy, których nie zmieniamy bo jest nam tak wygodniej, a warto podjąć ten wysiłek.

1. Taryfy operatora komórkowego - ręka w górę (przyznać się bez bicia! ;-)) Kto ostanio sprawdzał czy może zmienić taryfę (a nie kończyła mu się umowa...)? Może sieć ma w ofercie atrakcyjną propozycję dla stałego klienta?

2. Ubezpiezenie samochodu - może konkurencja ma dla nas korzystniejszą ofertę? Wypowiedzenie umowy wcale nie jest takie trudne a zniżki można przenosić.

3. Ubezpieczenie domu (mieszkania) i ubezpieczenia na życie - warto poszperać w sieci, również w ofercie towarzystwa ubezpieczeniowego, z którego korzystamy - często zamiast odnawiać umowę, opłaca się nam ją wypowiedzieć i zawrzeć ponownie.

4.Opłaty za prowadzenie konta bankowego - niedawno przeczytałam, że prawie 70% Polaków nigdy nie zmieniło raz założonego konta (i nie ma ochoty zmieniać) - a może gdzie indziej jest taniej, lepiej dostępniej? Bankowa opłata za prowadzenie zwykłego ror-u potrafi sięgnąć nawet 10 złotych miesięcznie (do tego dochodzą opłaty za przelewy, zlecenia stałe itp., itd...) - obniżając ją o połowę zyskujemy 60 zł rocznie.

5.Abonament za kablówkę (internet) - kiedy zawierałeś(aś) umowę, z pewnością Twój wybór padł na pakiet najlepszy z możliwych, ale czy jest on w dalszym ciągu najlepszy? Może za tę cenę może otrzymać więcej?

poniedziałek, 09 lutego 2009
1. Inwestuj tylko nadwyżki finansowe - nie bierz kredytu nawet jeśli wydaje się, że to "złoty interes"
2. Nigdy nie inwestuj całej nadwyżki, jaką posiadasz - w przypadku niepowodzenia, zawsze zostanie Ci "poduszka finansowa"
3. Na początku inwestowania ustal kwotę jaką pozwalasz sobie... stracić (a nie jaką chciałabyś zyskać) - ocena ryzyka, jakie jesteś gotowa ponieść pozwoli Ci wybrać rodzaj inwestycji.
4.Inwestuj w to co lubisz - brzmi lekko jak herezja, ale ma sens - jeśli się na czymś znamy będziemy swoimi własnymi najlepszymi doradcami, nawet jeśli będzie chodziło o inwestycję w akcje fabryki lodów.  
5. Wykorzystaj swoją doświadczenie konsumenckie - jeśli uważasz, że produkt firmy X jest do niczego - nie inwestuj w jej akcje, nawet jeśli doradca będzie Cię kusił ogromną stopą zwrotu.
6. Wykorzystaj wiedzę i doświadczenie rodziny i przyjaciół - przecież mogą być specjalistami w swojej dziedzinie.
7. Zbierz informacje o firmie i sektorze, w który inwestujesz - nie kieruj się jedynie wskazówkami doradców - poczytaj, pozbieraj informacje w sieci, porównaj ceny z paru lat - przecież przed zakupem bluzki też ją musisz przymierzyć.;-)
8.Poznaj cv szefa - warto wiedzieć, kto kieruje firmą, w którą inwestujesz i jaki ma dorobek - warto wiedzieć, czy mamy do czynienia z pasjonatem czy z managerem do  wynajęcia - pomysły na biznes mogą być wtedy całkiem różne.
9.Myśl zdroworosądkowo - jeśli jakaś inwestycja budzi twoje wątpliwości "na zdrowy chłopski rozum" - zrezygnuj z niej.
10.Kupuj tanio - sprzedawaj drogo - niby banał, ale jaki trudny do realizacji! Zanim kupisz "bo wszyscy kupują" dobrze się zastanów, zazwyczaj oznacza to,że koniunktura już się kończy.
czwartek, 05 lutego 2009
...szczególnie jeśli rodzice zabiegani, a z zimowiska nici - więc, żeby szanowni rodzice włosów z głowy nie rwali, że pociecha całe dnie przed komputerem czy telewizorem spędza, kilka frugalistycznych pomysłów, jak zorganizować dzieciakom czas.

1) Przeproś się z osiedlowym (miejskim, gminnym...) domem kultury czy miejską biblioteką - może nie brzmi zbyt trendy, ale ich oferty z roku na rok są coraz bardziej interesujące - mój na przykład oferuje warsztaty teatralne, wokalne, zajęcia z wizażu dla starszych dziewcząt, zajęcia z garncarstwa... Większość z nich dla mieszkańców osiedla za darmo lub za niewielką odpłatnością (od 10 do 50 zł) - chętni spoza terenu płacą więcej.

2) Zorientuj się w ofercie szkoły - być może organizują półkolonie?

3) Zrób z dziecka osobistą wywiadownię gospodarczą ;-) (to dla starszych dzieci)  - nastolatki zwykle cierpią na brak gotówki - zrób listę zakupów, ustal cenę zaporową (bazując na swoim doświadczeniu) i zapowiedz, że jeśli uda mu się kupić coś taniej - różnica w cenie ląduje w jego kieszeni. Zyskujesz parę spraw: aktualną wiedzę o cenach i promocjach, zrobione zakupy i (last, but not least...) dziecko, które zdobywa cenną wiedzę o zarządzaniu finansami.

4) Urządź w domu Hollywood - teraz prawie każda komórka, o aparacie fotograficznym już nie wspominając, ma zamontowaną funkcję kręcenia filmów  - namów dziecko do nakręcenia własnego materiału - może to będzie dokument o życiu Waszej rodziny, może reportaż z robienia obiadu, teledysk do ojcowskich śpiewów pod prysznicem czy prawdziwa fabuła. Idźcie na całość - niech będzie scenariusz, kostiumy, role i scenografia. Jeśli macie taką możliwość spróbujcie obrobić film na komputerze a potem urządźcie uroczystą premierę.

5) Skąd się tu wziąłem czyli nasza historia rodzinna - zachęć dziecko do poznania historii Waszej rodziny - niech przepyta rodzinę, odkryje (a może i postara się ułożyć chronologicznie?) kto jest na zdjęciach (i dlaczego mama ma na tym zdjęciu taką dziwną fryzurę?), może wrzuci Wasze nazwisko w którąś z internetowych wyszukiwarek np.
Genealogia Polska
lub
Family Search
i poszukajcie dalszych krewnych.


A Wy macie jakieś sprawdzone patenty?

Frugalistka
poniedziałek, 02 lutego 2009
... czyli kotlety lekko odgrzewane. :-))
Jako, że temat oszczędzania energii elektrycznej wraca jak bumerang, czy to na forach czy w artykułach - słowem temat zawsze na czasie, więc dzisiaj (tym bardziej, że akurat niczego ciekawego nie udało mi się wyszukać w sieci... :-)))) mała powtórka z rozrywki:

Metody oszczędzania prądu w skrócie:
- w pomieszczeniach, w których długo pali się światło, używaj świetlówek energooszczędnych;
- używaj sprzętu klasy A, A+, A++
- wyłączaj z kontaktu nie używane urządzenia (nie trać energii na tryb stand-by);
- jeśli możesz "świetliście" urządź mieszkanie: maluj ściany na jasne kolory, połóż jasną podłogę, powieś lustra, powieś jasne klosze i żyrandole.
- używaj światła punktowego;
- staraj się prać w jak najniższych temperaturach;
- gotuj zawsze używając pokrywek, zmniejszysz zużycie energii o 30%;
- jeśli gotujesz na płycie grzewczej, wyłącz grzałkę jeszcze przed zakończeniem gotowania - płyta będzie ciągle gorąca a Ty zaoszczędzisz energię;
- zamiast często gotować wodę w czajniku elektrycznym - zagotuj raz i wlej do termosu - utrzyma ciepło nawet do 3-4 godzin;
- nie wkładaj gorących produktów do lodówki;
- odmrażaj lodówkę -szron 3 milimetrowy zwiększa zużycie energii o 10% a 7 milimetrowy nawet o 100%!
- odmrażaj produkty w lodówce - wszak jest tam plusowa temperatura;

więcej...
Tutaj
Tutaj
i tutaj.

A w tym miejscu ciekawa propozycja zmiany energetycznych taryf - co prawda nie dla każdego, ale warto przeczytać.


sobota, 31 stycznia 2009
... czyli trochę o zmorze każdego "oszczędzacza" - o tym, że to samo można było kupić gdzie indziej taniej...
Każdego tygodnia wyciągam z mojej skrzynki pocztowej stosy ulotek i gazetek promocyjnych, które po pobieżnym przejrzeniu lądują w pojemniku na makulaturę. Czasem coś przykuwa moją uwagę i modyfikuję moją listę zakupów, częściej jednak promocyjna oferta wrzucona do mojej skrzynki absolutnie nie współgra z moimi planami zakupowymi. Dzisiaj wyciągnęłam ze skrzynki ofertę pobliskich delikatesów, uważanych dotąd przeze mnie za dosyć drogie i zakupy robiłam tam w ostateczności. Zwykle nawet mój osiedlowy warzywniak był tańszy. Napisałam "zwykle"...  Dzisiaj bowiem okazało się, że owe delikatesy warzywa i owoce sprzedają o wiele taniej - nawet o  2 złote na kilogramie (mandarynki, banany - 1,5). Ba! Tańsza o złotówkę była nawet włoszczyzna!
Znaczy, że gazetki muszę zacząć studiować uważniej, tym bardziej, że większość z nich dostępna jest w wersji on-line. Jednak żadna siła nie zmusi mnie do podróży na drugi koniec miasta, żeby zaoszczędzić parę groszy - to by było bardzo nie-frugal ;-))). Przecież nasz czas też jest cenny.

A tu namiary na kilka supermarketowych gazetek:
Intermarche
Lidl
Biedronka
Tesco
Auchan
Real
Piotr i Paweł
różne gazetki "pod jednym dachem"

Udanych zakupów!

Frugalistka
piątek, 30 stycznia 2009
Jako, że niestety nie jestem szczęśliwą posiadaczką zmywarki, a co za tym idzie obce mi są rozkosze zmywarkowej oszczędności. Zmywam (choć uczciwej powiedzieć "zmywamy", bo i Małż się udziela) ręcznie ze wszystkimi tego stanu urokami. Założyliśmy perlator, co by wody mniej zużywać (świetny wynalazek), wodę odkręcałam tylko do płukania, zmieniliśmy płyn na ten tańszy z Biedronki (bardzo dobry) i już myślałam, ze na tym kończą się możliwości oszczędzania w tym obszarze. Byłam w błędzie. A wszystko (tradycyjnie już chyba zresztą), przez przypadek. Czas jakiś temu, na tyle nieszczęśliwie upuściłam butelkę z płynem do naczyń, że plastik pękł a ja zmuszona byłam poszukać opakowania zastępczego - przelałam go więc do pojemnika na mydło w płynie (takiego z aplikatorem). Dzisiaj usiadłam do podsumowania wydatków za styczeń i... się zdziwiłam. Pomimo tego, że ostatni płyn kupowaliśmy jeszcze pod koniec listopada, ciągle nie było potrzeby aby go uzupełnić. Pomyślałam, ze to nieco dziwne. Fakt, że po drodze były święta podczas których nie było nas w domu nie tłumaczy wszystkiego...
W końcu doszłam do przyczyny tego stanu rzeczy...APLIKATOR. Dotychczas myjąc naczynia wylewałam płyn prosto z butelki, teraz musiałam się nieco bardziej postarać naciskając i czekając aż popłynie, więc często poprzestawałam na małej kropli, i w efekcie zużywałam go mniej. I to i ile mniej! Niby przecież nic nadzwyczajnego, przecież producent jasno napisał "1 łyżeczka płynu na 5 litów wody" - to dlaczego ja się do tego nie stosowałam?! Łyżeczkę płynu to ja dotąd zużywałam na 2-3 psiknięcia na gąbkę! Co za marnotrawstwo! Koniec z tym!

Od dzisiaj więc - niech żyje aplikator a ja dodatkowo ruszam na łowy w poszukiwaniu korka do zlewu (gdzieś te 5 litrów musi się
przecież zmieścić) ;-))!


Pozdrawiam

Frugalistka
czwartek, 29 stycznia 2009
Wokół mnie wszyscy ostatnio kichają, prychają i kaszlą. W pracy ludzie dzielą się na tych, którzy już wrócili ze zwolnienia, tych, którzy aktualnie chorują i tych, którzy mówią, że właśnie "coś ich bierze". Bronią się jedynie niedobitki (w tym pisząca te słowa...) z niepokojem oczekujące rozwoju sytuacji... ;-)))))
Ja na wszelki wypadek (zgodnie z zasadą "jak nie pomoże, to nie zaszkodzi") od paru dni dzielnie łykam mleko z czosnkiem (którego jestem entuzjastyczną wyznawczynią!) i miodem. I to właśnie mnie natchnęło, aby przypomnieć domowe sposoby radzenia sobie z przeziębieniem i grypą. Tym bardziej, że ich składniki zazwyczaj ma się pod ręką i są niedrogie, więc w przypadku, kiedy nie jesteśmy jeszcze chorzy można się wspomóc.

- herbatka (napar) z kwiatów lipy - ok. 2-3 łyżki kwiatów lipy zalać wrzątkiem i zaparzyć - pić po lekkim schłodzeniu, można dodawać miód, cytrynę czy sok malinowy;
- gorące mleko z miodem i startym świeżym imbirem - mleko podgrzać (ale nie gotować!) z wiórkami imbiru następnie rozpuścić miód; ten zestaw świetnie robi na chrypkę czy zapalenie krtani;
- mleko z miodem i czosnkiem - mleko podgrzać, czosnek drobno posiekać i dodać do podgrzanego mleka następnie rozpuścić  miód;
- syrop z czerwonego buraka -  buraka ćwikłowego (jednego dużego lub dwa mniejsze) obrać, pokroić w drobną kostkę i zasypać 4 łyżkami cukru. Odstawić na 1 dzień. Pić 2 razy dziennie 1 łyżeczkę.
- syrop z cebuli - 2-3 (w zależności od tego, ile potrzebujemy syropu) cebule pokroić w plastry, włożyć do słoika warstwami przesypując cukrem, kiedy cebula puści sok, zlać go do oddzielnego naczynia; stosować po łyżeczce dziennie;

No i na koniec, o czym warto pamiętać, chorowanie jest zdecydowanie kosztowne (koszt lekarstw, przerwy w pracy, a tym samym mniejsze pieniądze), warto więc o swoje zdrowie dbać, bo to najlepsza inwestycja czyli nie zwlekać z pójściem do lekarza. :-)

Bądźcie zdrowi!

Frugalistka

p.s. a jeśli przepisane przez lekarza medykamenty, są dla nas za drogie warto pamiętać o tańszych zamiennikach czyli najczęściej tym samym leku innego producenta lub o możliwości zakupów on- line.
poniedziałek, 26 stycznia 2009
... kredytowe czyli trochę o tym, jak można pokonać banki ich własną bronią.  Od razu zaznaczam, że pomysł nie jest mój - ukazał się na 20 stronie Przekroju, co prawda wydanie jest sprzed trzech tygodni (nr 1/3315/5 stycznia 2009r), ale dopiero do niego dotarłam (co tu kryć, zwędziłam mamie, podczas ostatniej wizyty u rodziców... ;-)))
Sposób podany przez magazyn jest dziecinnie prosty i aż dziw, ze banki dotąd tak czujne, nie zauważyły ewidentnej luki w swoim działaniu. Otóż, niektóre z banków umożliwiają dokonywanie przelewów z kredytu na karcie na dowolny inny rachunek (artykuł wymienia: getin bank, BZ WBK i Millenium). Część z tych banków ponadto ma w ofercie kredyt na karcie w wysokości 0% pod warunkiem, że spłacimy go w określonym okresie (nawet do 56 dni). Wystarczy więc zaciągnąć jak największy kredyt i przeblać pieniądze na jak najwyżej oprocentowany rachunek bankowy i tak dorabiać sobie do pensji...
Jest jednej mały haczyk - trzeba bezwzględnie pamietać o spłaceniu karty kredytowej w terminie, bo przeterminowane odsetki to nawet 20%...Dla pełnego obrazu artykuł porównujący karty kredytowe

I jak? Atrakcyjnie?

Frugalistka

środa, 21 stycznia 2009
Tak mnie dzisiaj natchnęło filmowo, a raczej serialowo. Za przyczyną jutrzejszych nominacji do oscarów, wymienialiśmy dziś w pracy wielce filmowe uwagi z gatunku tych, że "jak zwykle nie ma na co do kina pójść... ", "same filmy dla małolatów" i ogólnie drogo, daleko i za popcorn zdzierają :-))
Na takie nasze narzekania odezwała się jedna z koleżanek stwierdzając, że ona ostatnimi czasy do kina nie chadza, bo teraz to nastał czas seriali. Po złapaniu na sobie kilku, powiedzmy, "zaskoczonych" spojrzeń, doprecyzowała, że, broń Boże, nie chodzi jej o telelnowele. Otóż, od jakiegoś czasu reguralnie urządza ona z przyjaciółmi serialowe maratony. Wypożyczają (bądź ktoś przynosi ze sobą, jeśli akurat posiada) jeden sezon, robią domowy popcorn, serwują piwo i oglądają aż padną, komentując zawzięcie i przy okazji znakomicie się bawiąc.
Hmm....
Może i to jest pomysł na spędzenie weekendu, szczególnie, kiedy pogoda nie nastraja do spacerów? Szybciutko policzyłam - wyjście do kina w sobotę lub niedzielę: 2x bilet - ok. 46 zł, zestaw średni z popcornem, 14,90 (w przypadku zmotoryzowanych dochodzi jeszcze opłata za parking i koszt paliwa).W sumie lekko licząc ok. 60 zł. Dla porównania: wypożyczenie całego sezornu (I) "Rzymu" w mojej wypożyczalni - 43 zł (zniżka za wypożyczenie wielu płyt), koszt domowej roboty popcornu ok. 1 zł za porcję, cola ok. 3 zł...  A można się przy okazji również ze znajomymi spotkać... Brzmi kusząco...
Może spróbuję?

Frugalistka

A do kina - tylko na dobre filmy
blogi