przyjemności oszczędności -
czwartek, 17 września 2009

Po tak dłuuuugiej nieobecności winna jestem Wam wytłumaczenie.

Jak zwykle to bywa zaczęło się banalnie – zepsuł mi się komputer, konkretnie karta sieciowa (jak się później okazało). I tak się jakoś składało, że woziłam go do serwisu i woziłam i dowieźć nie mogłam. Jakoś zawsze coś mi wypadało. A potem musiałam wyjechać służbowo za granicę i… to już całkiem inna historia. Otóż podczas tych wojaży zdarzyła mi się (a raczej koledze z brukselskiego oddziału) stłuczka. Taka poważniejsza, bowiem potłukłam się solidnie. Zakończyło się to ponad tygodniem w szpitalu  (kto kiedykolwiek korzystał z leczenia za granicą, wie, że to raczej droga impreza…) i całą masą niedogodności w naszym kraju – raju. Starczy powiedzieć, że przejścia z moim ubezpieczycielem to materiał co najmniej na książkę, jeśli nie na trylogię, a z perypetii ze służbą zdrowia mógłby powstać niezły serial komediowy – wspólne było tylko jedno – brak sił na cokolwiek innego.

 

Ale wracam! Z nowymi siłami i (mam nadzieję) nowymi pomysłami na rozsądne wydawanie pieniędzy!

Zaczynamy!

:-)


p.s. obiecuję również nadrobić zaległości w odpisywaniu na maile :-)))

wtorek, 17 marca 2009
Przez media ostatnimi czasy przetoczyła się informacja (która swoją drogą była-cytując "klasyka" "oczywistą oczywistością" ;-))) o tym, że Polacy w dobie kryzysu... oszczędzają. ;-))) I zwracają większą uwagę na to, co wkładają do koszyka podczas zakupów. Dla rasowych frugalistów takie zachowanie jest raczej nawykiem i sprawa nie wartą większej wzmianki, ale...  Mimo wszystko warto przypomnieć najpopularniejsze triki, jakie stosują handlowcy, aby sprowadzić klienta na oszczędnościowe manowce. A wszystko przez to, że nie lubimy (nie chcemy?) na co dzień posługiwać się najprostszą matematyką...

- hasło "promocja" lub "posezonowa wyprzedaż" wcale nie musi oznaczać niższych cen;

- wyznaczanie ceny 9,99 zamiast 10 - kodujemy cenę niższą od 10, choć jest to jedynie grosz...Poza tym, końcówka z 9 utrudnia rzetelne porównanie cen - np. jeśli opakowanie towaru kosztuje 1,99 za 100g a 2,99 za 200g sklepom łatwiej  wzbudzić przekonanie, że opakowanie 100g kosztuje połowę ceny dużego, co jest ewidentną nieprawdą;

- 3 za 9,99, 2+1 gratis itp. - większość z nas widząc taką ofertę przypuszcza, że trzeba kupić aż 3 produkty aby uzyskać atrakcyjniejszą cenę, podczas gdy w większości przypadków można kupić 1 za cenę równie atrakcyjną (ale produkt bez zestawu z pewnością będzie umieszczony na mało dostępnej półce ;-)

- tańsze - lżejsze, choć w równie dużym opakowaniu - warto porównywać ceny w stosunki do jednostki miary (kilograma, litra...) może sie okazać, że to, co tańsze wcale takie nie jest;

- umieszczanie najdroższych produktów na półkach zlokalizowanych na wysokości oczu, a tańszy wysoko lub bardzo nisko;

- "supermarketowa" marszruta - aby kupić pieczywo (zakup codzienny) musisz przejść przez mnóstwo działów z produktami, o których kupnie myślisz jedynie od czasu do czasu (np.wyposażenie domu, dział ogrodniczy, dział ze sprzętem elektronicznym itd..)

- "zakupy ostatniej szansy" - część klientów daje się złapać w pułapkę "zakupowej okazji, która już więcej się nie powtórzy",powtórzy się, z pewnością... ;-))

- "drobnica" przy kasie - co prawda nie miałam w planach kupna żadnych słodyczy, ale ten batonik tak atrakcyjnie wygląda... ;-))


Trochę tego jest...
poniedziałek, 16 marca 2009
Pognało mnie ostatnio po świecie. Służbowo. Ciężki to był tydzień - gdzieś między spotkaniem w centrali firmy, obowiązkowym brunchem (matko, jak to brzmi! ;-))), a ustalaniem szczegółów projektu, na moje główne hobby wyrosło spanie - zmęczenie tak mnie dopadło, że mogłam zasnąć, na leżąco, siedząco, stojąco, wisząco, z orkiestrą dętą wygrywającą marsze nad uchem... Po prostu chciało mi się spaaaaaaaaać....
Na szczęście mieszkanie w hotelu miało swoje dobre strony: nakarmili mnie (i po posiłku sami pozmywali), posprzątali w pokoju, pościelili łóżeczko, a jak się ładnie uśmiechnęłam, to nawet wyprali i wyprasowali. Ach! Gdybym tak miała w domu! Z tym westchnieniem powróciłam do rzeczywistości... :-))

Podzieliłam się tą refleksją z Anią podczas porannej podróży do pracy.  A Ania na to... "Ja to od ponad roku mam p. Krysię i ona to wszystko robi."
Hmm... Pomoc domowa. Zabrzmiało lekko burżuazyjnie, mieszczańsko i, co by nie mówić, drogo. Ale Ania jak nie zacznie mi klarować, że to... z oszczędności. Przyznaję - lekko zgłupiałam. Wydawać  ciężko zarobione pieniądze na coś, co mogę zrobić sama i jeszcze nazywać to oszczędnością. Cosik tu nie gra... Ale, jak się okazało, wszystko zależy od punktu widzenia.
Otóż, wspomniana koleżanka skrupulatnie policzyła, ile kosztuje ją godzina JEJ pracy - całe zamieszanie z planowaniem, sprzątaniem, nerwy związane z tym, że twoje wysiłki poszły na marne (bo np. rodzina w butach zbezcześciła umytą podłogę), itp... Do tego dodała czas, jaki owo sprzątanie (i cała związana z nim logistyka) zabiera i wyszło jej, że per saldo lepiej i... taniej wynająć kogoś do sprzątania. Tak w jej domu pojawiła się p. Krysia, którą teraz serdecznie mi poleca.
Hmm... Jeśli pójść tym tropem, to dla kogoś, kto sprzątania szczerze nienawidzi, rzeczywiście takie rozwiązanie może okazać się tańsze - płaci się  za pracę wykonaną w określonym czasie (p. Krysia ma stawkę 1zł/m2 mieszkania, mycie okien płatne dodatkowo 50 zł, prasowanie 20 -50 zł), a oszczędza przede wszystkim czas, który można przeznaczyć zarówno na relaks (czyli długofalowe dbanie o zdrowie i unikanie tym samym wydatków na rozmaite lekarstwa), dbanie o rodzinę (w perspektywie brak wydatków na np. korepetycje dla dziecka czy "przepraszające" prezenty dla małżonka) jak i również np. na dodatkowe zajęcie zarobkowe i tym samym zwiększyć dochody rodziny.  
Może warto przeliczyć, ile nasza domowa "roboczogodzina" jest warta - może taka pani Krysia będzie tańsza?


Ja na razie nie jestem do końca przekonana. Ale się zastanowię.
I przede wszystkim, również w oszczędzaniu, postaram się nie ulegać stereotypom.

Pozdrawiam,

Frugalistka
niedziela, 08 marca 2009
Podążając za stereotypem, kobiety i finanse nie idą w parze, a nawet jeśli stworzą związek, to niezbyt ekscytujący... ;-) Bo większość kobiet finanse śmiertelnie nudzą, więc nie zaprzątają sobie swoich ślicznych główek czymś tak nużącym... ;-) Ba! Kobiety nawet boją się pieniędzy!  jak twierdzą autorki książki Sheconomics.

Jeśli już oderwą się od telewizora to tylko jedynie po to aby posprzątać, uprać i ugotować.

Gdy jednak los zetknie je z nielubianymi finansami, to najczęściej oszczędzają a nie inwestują, chociaż jak wiele wskazuje - powinny!

Gdy już zainwestują robią to bardzo ostrożnie.


czy takie właściwie są  KOBIETY?


Hmmm...


środa, 04 marca 2009
Ocet jest modny. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie po rozmowach z koleżankami i krótkim przeglądzie forów internetowych. Widać taki nastał czas, że dobrze jest pochwalić się przepisem (najlepiej babcinym!) na użycie składników, które ma się pod ręką. To i taniej i ekologiczniej. A, że zapach, no powiedzmy, taki sobie... Drobiazg... ;-))
Moda na "octowanie" kwitnie też za oceanem, a niejaki pan Paul Michale sporządził nawet listę 50 zastosowań octu.

Oto niektóre z nich, czyli ocet jako:
- płyn do mycia szyb;
- pochłaniacz nieprzyjemnych (sic!) zapachów - w duecie z sodą do pieczenia, w proporcjach: w 1 łyżeczka sody, 1 łyżeczka octu i 2 filiżanki wody;
- pogromca gum do żucia wplątanych w ubranie lub dywan - ocet sprawi, że guma skruszeje i będzie łatwiejsza do usunięcia;
- ułatwiający usuwanie resztek kleju do tapet i samych tapet
- środek czyszczący naczynia z miedzi i srebra;
- odplamiacz;
- środek na komary - łyżeczka octu winnego (najlepiej z jabłek) i szklanka wody;


O używaniu go jako domowej roboty odszraniacza można przeczytać tutaj

niedziela, 01 marca 2009
...które popełniają mądrzy ludzie, jeśli idzie o pieniądze.
Rzecz dotyczy wydanej w USA książki*, ale moim zdaniem warto pokrótce o nich napomknąć, tym bardziej, że pomimo "zagranicznego" rodowodu wydają się mi jakoś bliskie...

1. Liczenie w myślach - kiedy swój budżet prowadzisz jedynie w pamięci, potrafi umknąć wiele rzeczy, a to kawa z automatu, a to dokładna cena wczoraj kupionej bluzki - wszystkie one zebrane razem dają okrągłą sumkę, która rozeszła się nie wiadomo gdzie...

2.Strach przed stratą - większość z nas ma zakodowany strach przed stratą (ta sama suma stracona będzie dla nas dwukrotnie bardziej bolesna, niż identyczna zarobiona - radosna), co w połączeniu z innymi nawykami daje nam finansową bierność, a w ostatecznym rezultacie - stratę.

3.Usprawiedliwianie poprzednich kosztów - nawyk myślowy, który każe nam rozpatrywać koszty poniesione w przeszłości w odniesieniu do przyszłych wydarzeń, np.postrzeganie kupna drogiej, eleganckiej (i niepotrzebnej) sukienki przez pryzmat odległych uroczystości, na które ją założymy (choć, jak przyjdzie co do czego, to prawdopodobnie będziemy i tak szukać innej)

4. Niezdecydowanie - tu rzecz ma się podobnie, jak w przypadku strachu przed stratą, odwlekamy podjęcie decyzji w czasie, tak długo, aż przestaje się nam to opłacać. Rzecz ma odniesienie nie tylko w stosunku do dużych inwestycji, ale również do codziennego zarządzania finansami np. zmiany ror-u na tańszy.

5. "Kotwice" - uczepianie się fragmentu informacji, zamiast rzetelnego zbadania "za" i "przeciw", opieranie się na stereotypach.


*"Why Smart People Make Big Money Mistakes" - and How to Correct Them
Gary Belsky i Thomas Gilovich

czwartek, 26 lutego 2009
Wiosna za pasem, czas więc najwyższy doprowadzić się do porządku. Bo jakby nie patrzeć zimą człowiekowi (znaczy mi... ;-)) bardziej chce się jeść a mniej ruszać. Tak czy inaczej ostatnio zaczęłam się rozglądać za jakąś mało kłopotliwą dietą do zastosowania. Poczytałam, poszperałam w sieci i zamiast pomysłu naszła mnie refleksja, że odchudzanie ma bardzo wiele wspólnego z oszczędzaniem. Dziwne? Tylko na pozór, bo:

- w obu przypadkach ważne jest aby zachować równowagę;
- zarówno w przypadku diety jak i pieniędzy działa jedna zasada - chcesz osiągnąć cel musisz albo ograniczyć wydatki (kalorie) lub zwiększyć dochody (więcej się ruszać) a najlepiej realizować oba naraz;
- dla obu zgubne są impulsywne zachowania - drobne zakupy czy podjadanie;
- zarówno w dodatkowe kilogramy jak i w nadmierne wydawanie (długi) łatwo wejść, trudniej się ich pozbyć;
- oba mogą przerodzić się w brzydkie nawyki (lub choroby), oszczędzanie w skąpstwo, odchudzanie w anoreksję;
- nie ma jednej dobrej recepty dla każdego - jedni wolą metodę małych kroczków (systematycznego oszczędzania czy liczenia kalorii) inni od razu rzucają się na głęboką wodę (oszczędzają na wszystkim czy stosują głodówki)
- zawsze znajdzie się osoba, która powie, że wcale nie musisz się odchudzać (oszczędzać) bo i tak jesteś szczupła(y) (majętny);

W gruncie rzeczy więc, jeśli ktoś zna swoje podejście do diet i utrzymywania wagi powinien wiedzieć, jaki jest jego stosunek do pieniędzy. Hmmm...
No więc jak u Was było z tym odchudzaniem?

Frugalistka
poniedziałek, 23 lutego 2009
... w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy... ;-))
Każdy zna ten wierszyk Brzechwy. Tyle tylko, że czasy się zmieniły i na straganie nie rozmawiają już warzywa a portfele i to coraz chudsze. ;-)) Dzisiaj więc parę wygrzebanych w sieci pomysłów, jak zakupy "w spożywczaku" usprawnić, a przy okazji zaoszczędzić parę złotych.

1. Rób zakupy codziennie zamiast raz w tygodniu - ale kupuj jedynie te produkty, które zużyjesz w ciągu 24h. Dla mnie, zwolenniczki planowania, liczenia i zamrażania, idea cokolwiek rewolucyjna i zdecydowanie ryzykowna - z doświadczenia wiem, że w moim przypadku codzienne zakupy kończyły się kupowaniem mnóstwa rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebowałam. Robiąc zakupy raz w tygodniu nie wystawiam się na niepotrzebne pokusy.

2. Podczas zakupów bądź elastyczny - kupuj produkty w promocji i wokół nich organizuj swoje posiłki. Jeśli produkt jest podatny na przechowywanie - kup więcej, po porcjuj i zamroź.

3.Przedefiniuj swoje pojęcie posiłku - nie zawsze obiad musi oznaczać dwudaniowy posiłek, z obowiązkową zupą i schabowym. Pomyśl np. o spaghetti, naleśnikach, racuchach, a czasem nawet kanapkach. Ponadto pamiętaj - zupy to Twoi nowi najlepsi przyjaciele! Są tanie w przygotowaniu, sycące i rozgrzewające. I do tego część z nich można zamrozić!

4. Nie kupuj produktów w większych opakowaniach, jeśli masz problem z ich zużyciem - tutaj przyda się przegląd własnej lodówki (szafek) i rozsądek. Jeśli wiesz, że ostatnio trzeba było wyrzucić połowę słoika "tego pysznego sosu", bo nie zdążyliście go zużyć - warto rozważyć kupowanie mniejszych opakowań, choćby w przeliczeniu na daną jednostkę (litr, kilogram....) większe opakowanie wychodziłoby korzystniej. Kupno mniejszego, wbrew pozorom, per saldo wyjdzie taniej.

5. Alkohol jest kosztowny - jeśli masz zwyczaj popijania wina do obiadu lub piwa przed telewizorem, pomyśl o zamianie markowego alkoholu na tańszy, a najlepiej rozważ zmianę przyzwyczajeń. ;-))


pomysły m.in. z niezawodnego Wisebread
ciekawe pomysły również
tutaj

czwartek, 19 lutego 2009
Nie wiem, jak u Was, ale u mnie krajobraz za oknem przypomina świąteczne filmy Disneya czy bożonarodzeniowe kartki. Śnieg zaczął padać wczesnym popołudniem i jak dotąd nie przestał. Zasypie nas?
To chyba dobry moment aby napisać (ponownie...) parę słów o tym, co robić, kiedy zimą jest zimno (skandal... ;-)))

1. Nie wietrz mieszkania przy włączonym ogrzewaniu - tracisz zarówno ciepło jak i pieniądze. Więcej o ogrzewaniu w tym miejscu a także tutaj

2. Ubieraj się ciepło - najtańszy sposób na zachowanie zdrowia, to strój dobrany do pogody, szczególnie babciny sposób "na cebulkę". Paradowanie w cieniutkich ubraniach naraża nas na choroby, a co za tym idzie również wymierne straty finansowe. Dla tych, którzy marzną w stopy, bo kupili zbyt cienkie buty, a kupować następnych w tym sezonie już nie zamierzają, stara "ocieplająca" rada - nic tak nie ociepla, jak papier gazetowy (z gazet codziennych) wsunięty pomiędzy dwie skarpetki (mogą być nawet cienkie "stópki"). Warunek jeden - buty nie mogą przemakać.

3. Dobrze się odżywiaj - zima to nie jest czas na dietę. Organizm, codziennie zmagający się z zimnem i różnego rodzaju paskudztwem potrzebuje energii i to najlepiej z węglowodanów. Najlepsze są w tym wypadku wszystkie kasze, musli i pieczywo z ziarnami. Katowanie siebie dietą niepotrzebnie nas obciąża - poczekaj do wiosny, wtedy wszystko będzie łatwiejsze! ;-))

4. Ruszaj się - nic tak nie rozgrzewa jak ruch. Zimno Ci? Zrób 10 przysiadów, weź się za sprzątanie mieszkania czy wyszoruj naczynia - od razu się rozgrzejesz.

5. Bądź dobry dla bliskich - ciepłe uczucia naprawdę rozgrzewają!

A co robi śnieg?
Śnieguje*



*zgodnie z wersją wyznawaną przez mojego sześcioletniego siostrzeńca to właśnie robi śnieg... ;-))
Słowo "kryzys" odmieniają przez wszystkie przypadki media, politycy i zwykli ludzie. Złowrogo wychyla się z większości gazet i straszy "będzie źle, trzeba oszczędzać, zacisnąć pasa, zacisnąć zęby..."
A gdyby na przekór wszystkim "kraczącym" potraktować kryzys jak wielką promocję? Przecież my, frugaliści, w czasach "szaleńczego, rozpasanego, konsumpcjonizmu" :-))) jako nieliczni nie przejadaliśmy wszystkiego. No, przynajmniej w teorii...
Tak czy inaczej, dla posiadających odpowiednie zasoby finansowe nadchodzą czasy wielkiej wyprzedaży, bo:

- tanieją domy i mieszkania - jeszcze nie tak dawno sprzedawała się nawet dziura w ziemi, teraz nowoczesny apartamentowiec wybudowany na osiedlu obok kusi transparentem "ostatnie mieszkania!!" i tak kusi od pół roku... Tymczasem ceny najmu poszły w górę.

- tanieją nowe samochody - w salonach obniżki, czasami nawet ukryte czające się za hasłem "pełna opcja bez dopłat"

- tanieją akcje i jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych - co prawda, kupowanie tego typu produktów wiąże się z ryzykiem, ale za to jeśli się dobrze kupi stopa zwrotu będzie godna pozazdroszczenia.

- usługi stają się dostępniejsze - banalny przykład, jeszcze wiosną zeszłego roku umówienie "pana od kafelków" trzeba było planować z przynajmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem, gdy w tym roku zadzwoniłam usłyszałam zaskakujące "to kiedy pani najlepiej pasuje, bo je się mogę dostosować". Od znajomych słyszę, że to nie jest odosobniony przykład.

...więc, przyjemnych zakupów podczas promocji! ;-)))))
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
blogi