przyjemności oszczędności -
Blog > Komentarze do wpisu

Rachunek sumienia (122)

Wreszcie zebrałam się w sobie i poukładałam to i owo, a teraz zwarta i gotowa ruszam do dalszego blogowania! Dziękuję jednocześnie tym, którzy pomimo mojej nieobecności zaglądali na strony frugalistki - było mi bardzo miło! :-))

Zabierając się do mojego powrotu, pomyślałam sobie, że tak właściwie, to nie rozliczyłam się z moich "zeszłorocznych - noworocznych" postanowień, więc dzisiaj, tak trochę w ramach nowego początku nadrabiam zaległości

1. "Założę konto oszczędnościowe" - trochę się ociągałam marudząc z wyborem, ale w końcu stało się - i mam. Ustaliłam zlecenie stałe na koncie, na które wpływa moja pensja i powolutku coś niecoś kumuluję.

2."Aktywuję polecenie zlecenia stałego przelewu na to konto 10% moich dochodów już w dniu wypłaty" - no, to trochę nie wypaliło, z przyczyn tak zwanych różnych... ;-) Limit ustaliłam niższy niż zamierzałam, głównie z powodu lekkiego zaniepokojenia stanem moich finansów i obawą, że w przypadku nagłych przypadków będę miała kłopoty z szybkim uzyskaniem gotówki (a środków zgromadzonych na koncie oszczędnościowym nie chciałam ruszać). Ten punkt planu zdecydowanie przechodzi również na rok bieżący!

3."Postaram się nadpłacać kredyt." - no w tym przypadku, niestety porażka na całej linii... :-( Przemiła pani w banku poinformowała mnie, że nadpłacanie kredytu wymaga renegocjacji wysokości rat i generalnie całości warunków kredytu, co per saldo mogłoby się okazać nie do końca korzystne, więc zrezygnowałam. A że konto, z którego potrącane są środki na spłatę kredytu jest jednocześnie moim ror-em (mszczą się braki w wiedzy o finansach przy zaciąganiu kredytu - to był jeden z warunków) nieco trudno jest mi się z tego wyplątać... buu... :-(

4. "Umówię się na wizyty u wybranych lekarzy specjalistów przyjmujących na NFZ  nawet jeśli w tej chwili nie potrzebuję ich pomocy" - udało się połowicznie. O ile w ramach profilaktyki sprawa zadała egzamin całkiem, całkiem, to w sytuacji tzw. "nagłego przypadku", kiedy nie mogłam sobie pozwolić na oczekiwanie, płaciłam za wizyty w ramach wizyt prywatnych (często było mi tak po prostu wygodniej, a jak wiadomo za wygodę się płaci).

5."Bezwzględnie nie będę korzystać z firmowego barku, tylko nosić ze sobą drugie śniadanie." - na tym polu mogę odtrąbić całkiem spory sukces! Do barku zaglądam sporadycznie i raczej w wyjątkowych sytuacjach. Ha!

6. "Spróbuję przerzucić się na internetowe wydania gazet i czasopism zamiast kupować ich tony w kiosku."  - udało się połowicznie. Z magazynów kupuję już jedynie "Zwierciadło", z dzienników zdarza mi się kupować weekendowe wydanie "GW" ("Wysokie obcasy"!), ale nadal od przypadku do przypadku zdarza mi się kupować inne tytuły, kiedy coś mnie zainteresuje lub (prawdziwe zabójstwo dla portfela!) dodawany jest ciekawy film.

7."Zapiszę się do biblioteki." - no... nie zapisałam się. Może i lepiej, bo mój wskaźnik czytelnictwa (o wstydzie!) spadł w tym roku drastycznie, więc pewnie czekałby mnie kary za przetrzymywanie książek. ;-(

8."Obejrzę wszystkie dotąd nieobejrzane przeze mnie filmy i przeczytam wszystkie nieprzeczytane książki zamiast masowo kupować nowe i odkładać na stosik (noo... chyba, że trafi się jakaś prawdziwa okazja...)" - no cóż... Trzeba uczciwie (także przed sobą) przyznać, że w ramach tego postanowienia osiągnęłam porażkę na caaaaaaałej linii.... (i najgorsze, że tak naprawdę, wcale się tego nie wstydzę...)
 
9."Spróbuję zmienić taryfę w moim telefonie na tańszą." - taryfy jako takiej nie zmieniłam, ale udało mi się wynegocjować korzystniejsze warunki w ramach opłacanego przeze mnie abonamentu i wymienić telefon.

10. "Skontaktuję się z ludźmi, do których telefony ciągle odkładałam i umówię się na spotkanie w... domu." Ze spotkaniami w domu, to tak trochę się nie udało, bo dogranie terminów często graniczyło z cudem, ale poza tym pod względem towarzyskim ubiegły rok mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych! Oby tak dalej!

A jak było u Was?
Udało się?

pozdrawiam,

Frugalistka
 
wtorek, 16 lutego 2010, tinga1

Polecane wpisy

  • Kariera kosztuje... (125)

    W sobotę, niepomna aury za oknem (a może nawet bardziej jej na przekór) ogłosiłam oficjalnie początek wiosennych porządków. Może nieco za wcześnie - ale przecie

  • Niezapominajki 2010 (124)

    Co prawda Nowy Rok już jakiś czas za nami, więc czas na noworoczne postanowienia jakby trochę się kończył, ale... Korzystając z tego, że całkiem niedawno obchod

  • Plan był dobry... (116)

    Choć ostatnio próbowałam nieco usprawiedliwiać służby drogowe, to w środę bezwzględnie przyłączyłam się do chóru narzekaczy "Tak. Zima znowu zaskoczyła dro

Komentarze
frugal
2010/02/16 23:56:30
Ad. 3. Fakt. Nadpłacanie kredytu hipotecznego jest tak skomplikowane, że aż się odechciewa. Z drugiej strony ja mam kredyt oprocentowany (łącznie z marżą!) na 1,38%, więc chyba każdą nadwyżkę lepiej nawet na konto oszczędnościowe przelać niż na spłatę tego (taniego) kredytu.
Ad. 4. Myślę, że czasem warto zrezygnować z bzdur, żeby móc pozwolić sobie np. na dobrą opiekę lekarską. Tu wyrzuty sumienia chyba niepotrzebne.
Ad. 6. A tu wręcz przeciwnie :P

PS Welcome back! :)
-
banan3k
2010/02/17 12:07:39
Ad. 3. Robię podobnie, jak frugal - nadwyżki trzymam na koncie oszczędnościowym do czasu, gdy CHF spadnie poniżej kursu z momentu brania kredytu - wtedy z przyjemnością nadpłacę :-)

pzdrwm
luc

'jak czlowiek umrze, to nie zyje' kurt vonnegut, jr.
skocz.pl/earphorny - co mi w uchu siedzi...
-
2010/02/17 12:11:30
W sumie to nie wpadłam na to, że ... robię podobnie. :-)
Po prostu, kiedy owo nadpłacanie spaliło na panewce, zaczęłam te kwoty wpłacać na konto - z tym, że dla mnie wcześniejsza spłata to raczej jednak pieśń odległej przyszłości.
Ale od czegoś przecież trzeba zacząć, prawda?
-
2010/02/19 08:02:55
Czy moglabys cos wiecej napisac na temat #3 - czemu nie powinno sie splacac kredytu z RORu?
-
2010/02/20 21:22:57
@ miss.behave
Niezupełnie chodziło mi o to, że nie można spłacać kredytu z konta, które jest jednocześnie twoim ror-em. Jest to po prostu zdecydowanie mniej poręczne. Ror, jak to ror służy do codziennych wydatków więc nadpłacanie kredytu w takiej sytuacji to nic innego jak zostawianie pieniędzy na słabo oprocentowanym rachunku. W przypadku, kiedy kredyt jest spłacany z innego konta, jest to o tyle wygodniejsze, że przesyłasz na to konto co miesiąc większą kwotę niż rata (nadpłacasz), ona się tam kumuluje.
blogi