przyjemności oszczędności -
Blog > Komentarze do wpisu

Obiecane procenty (31)

Słowo się rzekło więc dziś o tym, jaką kwotę powinno się rzekomo (bo zdania jak zwykle są podzielone) odkładać z miesięcznych dochodów.

Nie przedłużając... 50%.
Wiem, wiem - większość z Was w tym momencie parsknęła śmiechem ;-)) Spokojnie, ja też, kiedy to usłyszałam, omal nie spadłam z krzesła ;-))) Powstrzymał mnie ino fakt, że było ciasno i nie miałam jak ;-)))))
Bo biorąc pod uwagę sytuację finansową przeciętnego Kowalskiego, to jest to cokolwiek niemożliwe albo (w trochę bardziej optymistycznej wersji) baaaaaaaardzo trudne.

Ale te 50% to sytuacja, do której należy systematycznie dążyć poprzez stałe zwiększanie źródeł dochodu i utrzymywanie stylu życia na stałym poziomie (czyli zapomnieć o "więcej zarabiam - więcej wydaję"). A zacząć można nawet od odkładania niewielkich kwot (nawet 1% dochodów) ważne, żeby w ogóle coś odkładać.
Optymalne i polecane na początek jest odkładanie 10% swoich dochodów, szczególnie na wspomnianą przeze mnie wczoraj osłonę finansową  (tutaj całkiem ciekawy artykuł na ten temat). I oczywiście systematyczne zwiększanie tych procentów, aż do 50% (cóż...).

Ponieważ zmuszenie siebie do systematycznego oszczędzania zazwyczaj jest trudne (bo i rachunki, i nieplanowane wydatki, i taka ładna bluzka na wyprzedaży...) proponowany jest trik, który ma to ułatwić: należy mianowicie,  założyć sobie konto oszczędnościowe (albo subkonto we własnym koncie) najlepiej bez podglądu w sieci (chyba, że ktoś lubi lub nie może wytrzymać),  z dużymi opłatami za  częste wypłaty (standardowe konta oszczędnościowe, z tego, co się zdążyłam zorientować, zezwalają zazwyczaj na jedną bezpłatną wypłatę w miesiącu), ustalić na koncie stałe zlecenie przelewu wybranej przez nas kwoty (tego 1, 2, czy 10%) już w dniu wypłaty. I nie zaglądać. Słowem "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal"
Zresztą o podobnych trikach kiedyś już pisałam Może się przydadzą?

Aha, zapomniałabym dodać, że według prezentowanych na tym spotkaniu poglądów, maksymalnym progiem "bezpiecznego" zadłużenia kredytowego jest 25% dochodów. Hmm... Przy dzisiejszych kredytach hipotecznych to chyba będzie trochę trudno... Ale nic to - jakoś to będzie.

Pozdrawiam

Frugalistka


piątek, 31 października 2008, tinga1

Polecane wpisy

  • Finansowe IQ - Sprawdź się! (123)

    Mając na uwadze świeżo rozpoczęty weekend i nieco nadrabiając zaległości - dzisiaj mały teścik na "finansowe IQ", który wygrzebałam na niezawodnym WIS

  • Jak wybrać właściwy sposób oszczedzania? (119)

    Podobno jest tylko jeden właściwy sposób, ale za to z gwarancją sprawdzalności - wydawaj mniej niż zarabiasz. ;-))) Niby proste - tylko jak to zrobić? Z rozmów

  • Spodziewaj się... spodziewanego (109)

    Zima znowu zaskoczyła drogowców... To zdanie dzisiaj przeczytałam w sieci z setkę razy (i to ostrożne szacunki...) - używane zarówno przez redaktorów portali ja

blogi